Pamiętacie jak kiedyś wyglądały samochody po dłuższej jeździe? Na maskach aut można było znaleźć dużo martwych owadów. Niestety dziś auta mamy o wiele czystsze. Jest to chyba najprostszy i widoczny dla każdego dowód, że owadów jest po prostu mniej niż kiedyś.
Działalność człowieka i ciągły rozwój naszej cywilizacji ma negatywny wpływ na wiele grup organizmów żywych. W tym również owady. Nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dlaczego spada liczba zapylaczy. Tak jak napisał w swojej książce „Łąka” Dave Goulson: „Spadek liczebnośći pszczół ma bez wątpienia wiele różnych przyczyn, takich jak choroby, pajęczaki Varroa destructor (w przypadku pszczół miodnych), brak kwiatów, monotonna dieta i ekspozycja na pestycydy – wszystko to razem wzięte stanowi potężny koktajl negatywnych czynników”.
Dziś zajmiemy się tym co dokładnie wchodzi w skład takiego „koktajlu negatywnych czynników”.
– zmiany klimatu powodują cieplejsze zimy, zmiany terminów kwitnienia roślin oraz rozregulowanie rytmu życia owadów. Owady giną z głodu, ponieważ wysokie temperatury pozwalają im wyjść z gniazda, ale niestety nie znajdują pokarmu, ponieważ rośliny nie zaczęły jeszcze kwitnąć.
– coraz mniejsza przestrzeń do życia. Zbyt duża dbałość o wygląd naszych ogrodów i przestrzeni wokół nas, czyli np. usuwanie liści, starych drzew, zadrzewień z dużą ilością krzewów, regulacja brzegów rzek, koszenie i osuszanie łąk sprawia, że owady moją coraz mniej miejsca do zakładania gniazd oraz schronienia się przed drapieżnikami.
– nadmierna ilość pestycydów używanych w rolnictwie, która źle wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego oraz pokarmowego.
– wielkie uprawy monokulturowe sprawiają, że dieta owadów staje się uboższa. Mniej witamin oraz związków mineralnych, które spożywają ma wpływ na wolniejszy przyrost populacji.
– nagłe zniknięcie źródła pokarmu, np. po przekwitnięciu i skoszeniu dużych obszarów rośliny uprawnej. Na miejscu pozostają pojedyncze kwiaty, o które muszą walczyć owady. Skutkuje to zmniejszeniem populacji owadów.
– coraz większa ilość hodowli oraz rozwój handlu owadami zapylającymi-głównie pszczołą miodną, trzmielem ziemnym i murarką ogrodową – powoduje zanik lokalnych populacji oraz zawężenie genotypu, jakim dysponują owady. Powoduje to większą podatność na choroby oraz mniejsze przystosowanie do warunków mikroklimatycznych danego obszaru.
Dzikie zapylacze potrzebują stałego dostępu do urozmaiconego pożywienia oraz miejsc do gniazdowania, aby mogły się prawidłowo rozwijać i żyć.
Z pewnością zastanawiacie się teraz co możecie na co dzień robić aby pomóc dzikim zapylaczom.
Poniżej przedstawiamy Wam pomysły na kilka konkretnych działań.
– pozwólcie zakwitnąć trawie – powstrzymajcie się przed częstym koszeniem trawników
– pozwólcie zdziczeć waszym ogródkom – nie usuwajcie starych pni drzew, pozostawcie liście, które opadły z drzew, pozwólcie w warzywniku zakwitnąć warzywom i rozsiać się kwiatom, zasadźcie dużo ziół
– ograniczcie ilość chemii stosowanej w waszych ogrodach czyli nawozów i środków ochrony roślin
– zasiejcie łąkę z pożytecznymi dla owadów roślinami kwitnącymi
– postawcie tzw hotele dla dzikich zapylaczy, zwiększa to ilość możliwych miejsc gniazdowania tych owadów
– zadbajcie o źródło dostępu do wody dla owadów, aby się nie potopiły do płytkiego naczynia wypełnionego wodą dodajcie kamienie, kawałki słomy, mchu
Bardzo ważnym elementem dbałości o przyrodę, która nas otacza jest edukacja. Pomóżcie nam rozpowszechniać wiedzę o dzikich zapylaczach, udostępnijcie nasz artykuł oraz posty na Instagramie.